Edvard Munch to norweski malarz i grafik, którego raczej nie trzeba szerzej przedstawiać, gdyż wystarczy jeden jego obraz i będzie wszystko wiadomo

Tak, to właśnie ‘Krzyk’, a Edvard Munch jest jego autorem. Pioniera ekspresjonizmu jak wiadomo od młodości do końca życia nie opuszczały stany melancholii i depresji, a obsesyjnie prześladowała świadomość cienkiej granicy między życiem a śmiercią. Tak czy inaczej, jak ktoś jest fanem, albo jest przypadkiem w Paryżu to może się udać na wystawę ‘Edvard Munch albo Anty-Krzyk‘, która ma miejsce w paryskiej Pinakotece, gdzie ‘Krzyku’ nie zobaczymy, ale inne dzieła, a jest ich wystawionych ponad 150.
Czyli wystawa Marcina Maciejowskiego w Muzeum Narodowym w Krakowie. O tym panu ostatnio dużo się mówi albo pisze

Z strony muzeum możemy między innymi dowiedzieć się, że wystawa ‘Tak jest’ będzie pierwszą w Polsce tak obszerną prezentacją twórczości Marcina Maciejowskiego. W Gmachu Głównym Muzeum Narodowego w Krakowie, na powierzchni 1000 metrów kwadratowych, będzie można zobaczyć ponad sto obrazów, w większości z ostatnich lat, wypożyczonych z kolekcji muzealnych i prywatnych z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Polski, Austrii i Stanów Zjednoczonych. Kilka prac artysta namalował specjalnie na ten swój pierwszy, indywidualny pokaz w muzeum.
Więcej o wystawie na stronie Muzeum Narodowego w Krakowie
‘Element chaosu’ to ekspozycja we wrocławskim Studiu BWA, książkowa kolekcja ikon oraz prac malarskich artysty, który nie wyrzeka się doświadczeń grafficiarza i offowego komiksiarza.

Jak możemy przeczytać malarstwo Jakuba Rebelki to przykład malarskiego wielogłosu, ciągłego ruchu, nieustannego dopowiadania; artysta doskonale odnajduje się w procesie mnożenia detali, jego malarstwo dojrzewa na płótnie, jest niedomknięte, a przez to podatne na skrajnie różne sposoby interpretacji. Rebelka w swojej twórczości buduje atmosferę halucynacji, narkotycznej wizji, snu (unoszące się wszędzie, rozsypane pigułki, zwielokrotnienia, wizualne anomalie…). To nagromadzenie sprawia wrażenie „rozłażenia się” jego wizji, pękania w szwach, jakiegoś niepokojącego ruchu pod powierzchnią. W obrazach, w których rezygnuje z wyszczególnienia planów chorobliwy rozrost jest szczególnie frapujący, sprawia wrażenie chwiania się wszystkiego w posadach, naruszenia podstaw. Powoduje, że odbiorca nie jest w stanie przyswoić tylu obrazów na raz (dodatkowo w kilku miejscach płótna wzbogacone są o liternictwo – tekst).
Więcej informacji dostaniemy t u t a j
Neurotyczny realizm to ciekawie brzmiący nurt, które przedstawicielami są niemieccy artyści André Butzer i Jonathan Meese. Obaj urodzili się we wczesnych latach siedemdziesiątych, pierwszy w Stuttgarcie, a drugi w Tokio. Ich prace zwrócone się ku sprawom wnętrza, odzwierciedlają depresje i zjawisko natręctw.

Obraz KUHHANDEL “MENSCH” i lab’ DEIN “MENSCHENICH” sausen, DU SUSSIGKEIT, aus MILKY – Jonathan Meese (2009)
Więcej prac tego artysty możemy obejrzeć tutaj.

Obraz Ahnenbild 2411 – André Butzer (2006), a po więcej należy się udać tutaj
Kontynuując poprzedni wątek, kawa nie prowadzi tylko do t a k i c h sytuacji, ale działa bardziej twórczo, zgodnie z mottem państwa Saur. Poza nimi artystów malujących kawą jest wielu. Jednym z nich jest Mira Chudasama

Kolejnym jest też kobieta – Amita Chudasama

Prace obu pań możemy oglądać albo na ich blogu Coffee Painting, bądź na ich stronie coffee-paintings.com. Tam też możemy dowiedzieć się o nich wielu rzeczy.
Kolejną formą kawowej sztuki może być dyscyplina zwana ‘latte art’, która polega na projektowaniu i tworzeniu wzorów, deseni i obrazków na wierzchniej warstwie kawy espresso. Istnieją dwie podstawowe metody, pozwalające na tworzenie obrazków na kawie. Pierwszy z nich, zwany “free pour latte art” polega na manipulowaniu spływającą do kawy warstwą mleka. Druga, wymagająca równie dużej zręczności, polega na malowaniu wzorów na powierzchni kawy przy pomocy narzędzia zwanego akwafortą oraz mlecznej piany. Otrzymanie najbardziej imponujących wzorów wymaga zazwyczaj połączenia obu metod.

Andrew Saur wraz z żoną, Angel Sarkela-Saur, przyjmują zasadę, że kawa to ciekawe medium do tworzenia sztuki i w związku z tym tworzą obrazy przy pomocy barwników znajdujących się w kawie.

Na pomysł takiego malowania Andrew i Angel wpadli przypadkowo, gdzie podczas wystawy w jednej z kawiarni w Duluth próbując wykazać się kreatywnością, wypróbowali kilka różnych technik, takich jak używanie kawy do szkicowania lub malując nią jak pastelami. Ostatecznie kawy używają jako substytut akwareli, pozwalający uzyskać ciekawe efekty malarskie w wielu subtelnych odcieniach brązu, a na stronie justcoffeeart.com możemy oglądać ich ‘kawowe’ dzieła.
..a nawet cała rzesza. Ale na początku ci jednostkowi, wydający się dość ciekawi aby zapoznać się bardziej. Na wstępie Amy E. Mayfield, amerykanka kończąca szkoły w San Diego oraz w Chicago

z dość ciekawą stroną internetową – amyemayfield.com, i nie mniej ciekawymi pracami

Kolejnym interesującym artystą wydaje się Sophie Alda – www.sophiealda.co.uk, ilustratorka pochodząca z Londynu.

a tutaj wspomnianą na początku rzeszę, a w zasadzie “firmę”, z której portfolio bardzo ciekawie prezentuje się Timo Vaittinen

Jak podaje strona Gazety, cytując portal inhabitat.com amerykańska artystka Molly Dilworth maluje dachy. Nie dlatego jednak, że nikt nie kupuje jej prac – to projekt “Paintings for Satellites”, czyli obrazy przeznaczone do oglądania poprzez Google Earth.
Artystka używa resztek farb, jakie akurat danego dnia uda się jej zdobyć, zaś kształt dachu narzuca pracy formę, dlatego też jej dzieła są raczej recyklingiem przestrzeni i nie aspirują do miana wysokiej sztuki. Nie jestem krytykiem i nie znam się na współczesnym malarstwie, ale podoba mi się zarówno pomysł, jak i wykonanie oraz bezpretensjonalne podejście autorki, która nie próbuje się przy okazji kreować na wizjonera, a tylko szczerze przyznaje, że po prostu lubi ze ścinków i śmieci tworzyć coś nowego.
Obecnie nie ma jeszcze zdjęć wykonanych przez satelity, a wszelki prace dotyczące tego projektu możemy oglądać na tutaj.
Torben Giehler to urodzonych w Niemczech, a mieszkający obecnie w Nowym Jorku malarz, który tworzy od ponad dziesięciu lat.

Jego prace były szeroko eksponowane w wielu znanych galeriach i muzeach na całym świecie, od Niemiec (Kunstmuseum Wolfsburg i Wilhelm-Hack-Museum Ludwigshafen), poprzez Hiszpanię (Centro de Arte Salamanca), Czechach, a kończąc na wielu w Stanach Zjednoczonych. Prócz malarstwa Torben Giehler zajmuje się również rysunkiem, grafiką i instalacjami, oraz amatorsko fotografuje, co możemy zobaczyć tutaj.
Tym razem Polska. Jak nam podaje Wikipedia, The Krasnals to ‘polska grupa artystyczna powstała w marcu 2008. Jej członkowie pozostają anonimowi. Działają głównie za pośrednictwem swojego bloga. Ich działania, oparte na prowokacji, są reakcją na aktualną sytuację społeczną-polityczną i wywołują skrajne oceny’. Sami określają się jako ‘pierwsi DJ-e sztuk wizualnych w Polsce, grupa artystyczna prowadząca dywersyjną działalność w dziedzinie sztuki’.

Malują ze zdjęć z Internetu, gazet, tygodników oraz własnych, a inspirację czerpią ‘z internetowej, gazetowej i telewizyjnej ikonosfery, skupiając swoje zainteresowanie głównie na tym, co można znaleźć w mediach. Ich sztuka rzadko odzwierciedla rzeczywistość, nadaje jej nowy, ironiczny charakter; polega zazwyczaj na tworzeniu fałszywych, zabawnych wypowiedzi’.
Ich własne zdjęcia, oraz prace i szkice można zobaczyć na ich profilu Picasa Web Albums

